Na stronie IBM'a (z którą jesteśmy już na Ty :) ) wszelkie informacje apropos kompatybilności wskazywały na RedHat lub SUSE Linux. Osobiście nie przebadam, za żadną z nich, ale przypomniałem sobie, że SUSE wyrosło na Slackware i chyba tylko dla tego wybrałem tą drugą opcje ;)
Sciągnąłem ok. 75MB obraz instalacji sieciowej i zabrałem się do roboty.
Na wstępie przywitał mnie estetyczny zielony ekran powitalny openSUSE w rozdzielczosci 1024x768 (zielony będącym kolorem nadzieji dobrze na mnie podziałał). Wybrałem instalacje i po wcisnieciu klawisza "Esc" przyglądałem się cuż takiego kernel ma do powiedzenia. Starałem się dostrzec jakiś błędów ale wszystko przeszło gładko urządzenie po urządzeniu zostawało wykrywane i konfigurowane, aż konfigurator w konsoli tekstowej o wysokiej rozdzielczosci zapytał o typ działań i rodzaj instalacji. Spodziewałem się wybuchu graficznego instalatora a tu prosze wstepne pytania są w konsoli. Trochę zawiodła mnie instalacja sieciowa. Nie można tak po prostu wybrać sobie serwera z listy, z któego chcemy instalować openSUSE. Potrzebna do tego jest znajomość listy serwerów lustrzanych, którą na szczęście łatwo można zlokalizować na stronie opensuse.org i wpisać ręcznie razem z śćieżką dostępu. Wybrałem jedyny na ten czas polski serwer z listy.:
- ftp.sileman.pl
- pub/opensuse/distribution/10.3/repo/oss/
Reszta instalacji odbywała się już w graficznym instalatorze i pisanie o klikaniu uważam za zbędne. Jedynym wyjtkiem od mojej własnej regóły było wybranie graficznego środowiska pracy. Do wyboru miałem Gnome, KDE, lekki środowisko graficze i tryb tekstowy. Postanowiłem dołożyć troche megabajtów do listy ściągania i skorzystać z okazji graficznego konfigurowania serwera przez VNC dlatego wybrałem instalacje lekkiego środowiska graficznego, które jak pozniej się dowiedziałem składało się z X'a + fvmw.
... c.d.n.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz